
Koszty podróży do Szwecji i Norwegii- planowanie wydatków
Za 14 dni w Skandynawii dla dwóch osób wydaliśmy łącznie około 6535 zł. To dużo czy mało, co kosztowało najwięcej i jak zaplanowaliśmy wydatki w tej podróży? Już odpowiadamy.
Nie mieliśmy ściśle ustalonego budżetu, ale od początku zakładaliśmy jedno: wydajemy jak najmniej tam, gdzie się da – bez rezygnowania z jakości i bezpieczeństwa. Wydatki ograniczaliśmy przede wszystkim na noclegach i jedzeniu, które mogłyby znacząco podnieść koszt całej wyprawy.
Zrezygnowaliśmy z hosteli i pensjonatów – w Skandynawii ceny takich noclegów bywają zaporowe. Campingi są nieco tańsze, ale często dolicza się opłaty za parking, prysznic, dostęp do prądu czy kuchni. Na szczęście, dzięki prawu Allemansrätten, mogliśmy nocować legalnie i za darmo w naturze, co pozwoliło znacząco ograniczyć koszty.

Jednym z największych wydatków jeszcze przed wyjazdem były bilety na przeprawę promową dla nas i samochodu. To koszt, którego nie mogliśmy uniknąć – ale wciąż wychodziło taniej niż loty, wynajem auta i kompletowanie całego sprzętu na miejscu. Zapewne najtańszym rozwiązaniem byłoby dotarcie do Skandynawii drogą lądową, ale to zależy od tego, jak blisko granicy mieszkacie i czy nie wiąże się to z nadłożeniem wielu kilometrów i czasu.
Podróż samochodem oznacza też stałe koszty związane z paliwem, parkingami, opłatami drogowymi oraz lokalnymi przeprawami promowymi – zwłaszcza w Norwegii. Wiedzieliśmy, jak długą trasę chcemy przejechać, więc mogliśmy oszacować potrzebną ilość paliwa i kwotę, jaką na to przeznaczymy. Już na etapie planowania było jasne, że to właśnie paliwo pochłonie największą część budżetu. Jeśli chodzi o płatne drogi – Norwegia i Szwecja nie mają winiet, ale korzystają z automatycznych systemów opłat (np. epass24), które naliczają koszty na podstawie numeru rejestracyjnego. W wielu przypadkach faktury przychodzą dopiero po powrocie do kraju. Ten sam system obejmuje większość lokalnych promów. Parkingi bywają płatne w większych miastach lub przy popularnych atrakcjach, ale niekiedy można znaleźć tańszą alternatywę kilkaset metrów dalej. Nie warto ryzykować mandatu lub odholowania auta – w Skandynawii ich koszty są naprawdę wysokie.

Większość sprzętu campingowego i turystycznego już posiadamy, dlatego nie liczyliśmy go do kosztów tej konkretnej wyprawy. Ale zdajemy sobie sprawę, że jeśli ktoś kompletuje wyposażenie od zera, może to być spory wydatek. Namiot, śpiwór, mata, kuchenka, plecak, porządna odzież techniczna – to wszystko kosztuje, ale traktujemy to jako inwestycję na lata, a nie jednorazowy zakup. My postawiliśmy na kompromis między jakością a ceną – i to polecamy również Wam.
Pod względem jedzenia przyjęliśmy strategię maksymalnej samowystarczalności. Większość produktów przywieźliśmy z Polski – konserwy, kasze, orzechy, płatki, suszone owoce, przekąski. Na miejscu planowaliśmy dokupować jedynie świeże pieczywo i ewentualne drobiazgi. Gotowaliśmy samodzielnie, korzystając z kuchenki turystycznej – prosto, tanio i efektywnie.

Nie zawsze tak wyglądały nasze wyjazdy – na przykład podczas podróży do Włoch niemal codziennie jedliśmy na mieście, rozkoszując się śródziemnomorską kuchnią. Pizza, owoce morza i kieliszek lokalnego wina to była czysta przyjemność, której nie żałowaliśmy. Ale Skandynawia to zupełnie inna historia – kraje północy nie słyną ze swojej kuchni, a restauracje są bardzo drogie. Tym razem postawiliśmy więc na funkcjonalność, oszczędność i elastyczność.
Nie planowaliśmy także intensywnego zwiedzania miast ani korzystania z wielu płatnych atrakcji. Skupiliśmy się przede wszystkim na naturze i trasach pieszych, które w większości są darmowe. Warto jednak mieć na uwadze, że wizyta w muzeach, centrach nauki, obiektach historycznych czy popularnych punktach widokowych (np. zorganizowanych platformach lub trasach z biletami wstępu) potrafi szybko podbić koszt wyjazdu – zwłaszcza jeśli takich miejsc planujecie kilka. W naszym przypadku te koszty były minimalne, ale jeśli planujecie bardziej „miejską” wersję podróży, koniecznie uwzględnijcie je w budżecie.
W ramach przygotowań wykupiliśmy również dobre ubezpieczenie turystyczne – na wypadek kontuzji, kradzieży, problemów zdrowotnych czy awarii. Na szczęście do tej pory nigdy nie musieliśmy z niego korzystać, ale to jeden z tych wydatków, który zdecydowanie warto ponieść. Gdy zdarzy się coś nieprzewidzianego, ostatnią rzeczą, o jakiej chce się wtedy myśleć, są koszty.
Szczegółowe koszty
Poniżej znajdziecie szczegółową rozpiskę wydatków, które ponieśliśmy podczas naszej 14-dniowej podróży po Skandynawii. Ujęliśmy tylko realne koszty związane z wyjazdem (bez uwzględniania sprzętu, który już posiadaliśmy).
Wszystkie kwoty podajemy dla dwóch osób – przy czym pamiętajcie, że wiele z tych wydatków zależy od stylu podróżowania i poziomu komfortu, jaki chcecie sobie zapewnić.
| Kategoria | Kwota (PLN) | Uwagi |
|---|---|---|
| Prom Polska – Szwecja (w obie strony) | 2 218 zł | Przejazd dla 2 osób + samochód osobowy |
| Paliwo | 2 091 zł | Ok. 6300 km, auto z silnikiem diesla, średnie spalanie 4.6l/100km |
| Jedzenie | 613 zł | Niemal wszystkie produkty z Polski, na miejscu tylko świeże pieczywo |
| Ubezpieczenie podróżne | 157 zł | Polisa obejmująca cały wyjazd |
| Noclegi | 0 zł | Tylko noclegi “na dziko” – żadnych opłat |
| Parkingi | 474 zł | Głównie w miastach lub przy atrakcjach turystycznych |
| Opłaty drogowe | 296 zł | Dotyczy tylko dróg norweskich |
| Lokalne przeprawy promowe | 153 zł | 3 przeprawy promowe: Lødingen -> Bognes, Ferry Pier -> Eidsdal Ferjekai, Mannheller ferjekai -> Fodnes ferjekai |
| Płatne atrakcje | 173 zł | Tylko wejściówki do Muzeum Vasa |
| Komunikacja miejska | 339 zł | Dwa 24-h bilety na trasie Sztokholm-Kopenhaga, cztery 70 minutowe bilety po Sztokholmie i dwa 24 godzinne bilety po Oslo |
| Płatne toalety | 21 zł | 3 takie punkty na Lofotach |
| Razem: | 6 535 zł |
Ile kosztuje paliwo w Skandynawii?
Najwięcej zapłaciliśmy na Lofotach i w Norwegii, a najtańszy olej tankowaliśmy w Szwecji. Średnie ceny są trochę wyższe, niż w Polsce, a dokładniejsze zestawienie spisaliśmy poniżej (stan na 2025 rok):
- 16,59 sek w Jokkmokk w Szwecji (około 6,50zł)
- 19,79 sek w Flen w Szwecji (około 7,70zł)
- 21,09 nok w Svolvær na Lofotach (około 7,98zł)
- 22,29 nok w Gudvangen w Norwegii (około 8,47zł)
Ceny potrafią się znacznie różnić w zależności od stacji. Najczęściej tankowaliśmy na międzynarodowym Circle K, spotkacie też Shell czy popularną w Skandynawii OKQ8. W większości stacji płatności dokonuje się w automacie przy dystrybutorach, tylko niektóre stacje są obsługowe.
Praktyczna rada:
W Skandynawii najwygodniej i najbezpieczniej płacić kartą – praktycznie wszędzie. My korzystaliśmy z karty Revolut, która pozwala płacić bezpośrednio w lokalnej walucie (SEK/NOK) bez dodatkowych prowizji i po bardzo korzystnym kursie. Wystarczy upewnić się, że płatność odbywa się w walucie kraju – wówczas omijacie niekorzystne przewalutowanie. Gotówkę warto zabrać tylko symbolicznie – my nie użyliśmy jej ani razu.




























































