W trakcie naszej podróży do Skandynawii, Ystad było początkiem i końcem naszej trasy- to stamtąd odpływał nasz prom do Polski. Zwiedzaliśmy miasto na spokojnie i bez pośpiechu, kilka godzin przed powrotem do kraju.

Auto zaparkowaliśmy na bezpłatnym parkingu niedaleko portu i ruszyliśmy na powolny spacer. Mimo weekendu, miasteczko było spokojne i ciche. Jego piękne, brukowane uliczki i zabytkowe kamienice przenosiły nas w inne czasy. Miasteczko bardzo pozytywnie nas zaskoczyło, spodziewaliśmy się niezbyt ciekawego miasta portowego, a Ystad, choć niewielkie, okazało się wyjątkowo urokliwe.

Okrążyliśmy rynek, zobaczyliśmy okolice klasztoru, przeszliśmy się kilkoma mniejszymi uliczkami. Na spragnionych i głodnych czekało tam sporo otwartych knajpek, restauracji i kawiarni. My zakończyliśmy degustację jedynie na cynamonkach. Początkowo chcieliśmy jeszcze odpocząć na plaży, ale tego dnia pogoda wyjątkowo nie zachęcała do przebywania na zewnątrz -cały dzień było pochmurno, wiał mocny wiatr, a co jakiś czas z nieba kropił deszcz.

Miasto Wallandera i kryminałów

Ciekawostka- Ystad jest związane ze szwedzką kinematografią i powieściami kryminalnymi.  Ystad Studios Visitor Center- fragment największego studia filmowego w Skandynawii, można zwiedzać właśnie w Ystad. Kręcono tam m.in. ekranizację serii kryminałów autorstwa Henninga Mankella z Kurtem Wallanderem w roli głównej. W samym miasteczku znajduje się wiele zakątków czy nawet cukiernia, które zostały wykorzystane w produkcji.

Ystad nie jest duże, więc na jego zwiedzanie potrzebne będzie nie więcej niż kilka godzin. Można urozmaicić pobyt odwiedzinami jednej z uroczych restauracji lub pobytem na plaży, jeśli pogoda dopisuje.

Parking w Ystad: https://maps.app.goo.gl/8ik6j3X1BW4kQnHN7