Praktyczny przewodnik i lista atrakcji do zwiedzania: Szwecja, Lofoty i Norwegia w 14 dni

Jednym z najważniejszych powodów, dla których na dwutygodniową podróż wybraliśmy właśnie Skandynawię, było coś, co dla wielu pozostaje nieznanym pojęciem – Allemansrätten. To obowiązujące w Szwecji, Norwegii i Finlandii „prawo wszystkich ludzi”, które pozwala każdemu na swobodny kontakt z naturą. U jego podstaw leży piękna idea: człowiek jest częścią przyrody, a nie jej gościem. Może więc spacerować, biwakować, pływać, zbierać owoce leśne, podziwiać krajobrazy – bez ogrodzeń, zakazów i poczucia, że wchodzi na czyjś teren. W Szwecji prawo to zostało nawet wpisane do konstytucji, co tylko pokazuje, jak ważne jest dla mieszkańców Północy.

Dla nas – osób, które najlepiej czują się z plecakiem na grzbiecie, wśród gór i lasów – taka wolność to coś więcej niż ciekawostka. To marzenie spełnione. Możliwość rozbicia namiotu w pobliżu jeziora, kąpieli w dzikim morzu czy porannej kawy na samotnym wzgórzu – bez płotów, zakazów i tłumów – była jedną z najbardziej kuszących wizji, jakie mogliśmy sobie wyobrazić.

Gdy wyobraziliśmy sobie dwa tygodnie w namiocie, z dala od cywilizacji, wśród gór, lasów i jezior, z dostępem do niesamowitych tras trekkingowych — nie było już odwrotu. Wiedzieliśmy, że to musi być Skandynawia.

Każdą z poniższych atrakcji opisaliśmy szerzej w pojedynczych wpisach na blogu, zatem kierujcie się odnośnikami, jeśli chcecie przeczytać o nich więcej.

PLAN PODRÓŻY PO SKANDYNAWII

Dzień 1

  • nocny przejazd promem do Ystad (koniec rejsu ok 6 rano)
  • Ales Stenar -zabytkowy krąg kamieni ułożonych w kształcie łodzi, na wzgórzu, z widokiem na Morze Bałtyckie wpis
  • Kopenhaga wpis
  • Klasztor w Alvastrze – ruiny średniowiecznego klasztoru wpis

Dzień 2

  • Sztokholm wpis
  • dojazd do Parku Narodowego Skuleskogen i nocleg na plaży

Dzień 3

  • szlak w Parku Narodowym Skuleskogen wpis
  • przejazd pod Park Narodowy Sarek

Dzień 4

  • trekking na Skierfe w Parku Narodowym Sarek wpis

Dzień 5

  • powrót ze Skierfe w Parku Narodowym Sarek
  • przejazd do Parku Narodowego Abisko
  • trekking w Parku Narodowym Abisko wpis

Dzień 6

  • powrót ze szlaku w Abisko
  • przejazd na Lofoty
  • Djevelporten i Hoven wpis

Dzień 7

  • plaże Hauklandstranda, Uttakleiv, Kvalvika wpis
  • Reinebringen i miejscowość A wpis

Dzień 8

  • powrót z noclegu na plaży Kvalvika
  • przejazd do Lødingen
  • przejazd promem do Bognes
  • przejazd pod Park Narodowy Rago
  • szlak w Parku Narodowym Rago na wodospad Værivassfossen wpis

Dzień 9

  • przejazd w stronę południa Norwegii

Dzień 10

  • Rampestreken wpis
  • Droga Trolli
  • Geiranger fiord
  • Droga Śnieżna

Dzień 11

  • wodospady Rimstigen wpis
  • Preikestolen wpis

Dzień 12

Dzień 13

  • Oslo wpis
  • przejazd w stronę granicy ze Szwecją

Dzień 14

  • dojazd do Ystad
  • zwiedzanie Ystad wpis
  • wieczorny prom powrotny do Polski

Nasze wrażenia

Wyjazd do Skandynawii był najbardziej szczegółowo zaplanowanym, najtrudniejszym logistycznie ale i  najbardziej wymagającym fizycznie ze wszystkich wypraw, które do tej pory zrealizowaliśmy. Dlaczego było tak ciężko?

Przede wszystkim, wszelkie zaplanowane przez nas czynności zajmowały nam nieco dłużej, niż zakładaliśmy, bardzo mało planów udało nam się skrócić. To powodowało, że dziennie spaliśmy od 4 do 6 godzin- to zdecydowanie nie był czas pozwalający na pełną regenerację. Choć jesteśmy przyzwyczajeni do takiej ilości snu na wyprawach, to jednak spanie tak krótko codziennie, przez 14 dni z rzędu okazało się nie lada wyzwaniem. Potrzebne nam były krótkie drzemki w przerwach na trasie, a w drodze powrotnej niemal zaspaliśmy na promie. Osobom, które nie są przyzwyczajone do małej ilości snu, zdecydowanie polecamy wydłużyć czas wyjazdu i dodać sobie chociaż 2 dni, które pozwolą Wam na rozłożenie planów i lepszą regenerację.

Dodatkowo, pokonywaliśmy samochodem niemal codziennie spore odległości. Warto przeliczyć sobie, ile godzin dziennie jesteście w stanie komfortowo i bezpiecznie spędzić za kierownicą, i w razie potrzeby dostosować nasz plan do swoich możliwości. Nie wszyscy czują się dobrze większość dnia za kółkiem i to zupełnie normalne, że dla niektórych limitem będzie 4 czy 6 godzin. Warto wtedy dodać nieco więcej dni do planu, aby bezpiecznie go zrealizować. 

Pogoda zaskoczyła nas niezwykle pozytywnie- większość dni była słoneczna i ciepła. Noce natomiast były nad wyraz zimne- naprawdę warto zaopatrzyć się w dobrej jakości odzież termiczną i ciepły śpiwór. Duża różnica temperatur między dniem a nocą sprawiała, że odczucie zimna wieczorami było bardziej dotkliwe, natomiast rano szybko zdejmowaliśmy z siebie warstwy, zaskoczeni, jak szybko temperatura się podnosi. Różnica temperatur niestety sprawiała również, że kondensacja pary wodnej w nocy była ogromna, wilgoć osiadała na materiale namiotu, który rankiem był całkowicie mokry. Zwykle nie mieliśmy czasu, aby pozostać na miejscu jeszcze godzinę czy dwie i czekać na jego wyschnięcie. Zwijaliśmy go w stanie ociekającym, przez co ważył więcej i mógł zamoczyć inne rzeczy w plecaku. Warto mieć to na uwadze, planując pakowanie się w taką podróż.

To samo dotyczy samochodu- gdy temperatura na zewnątrz gwałtownie się obniża, para wodna osadza się na szybach i tapicerce. Warto zabrać ze sobą pochłaniacz wilgoci, jeśli planujecie spać w aucie choć część nocy. Dobrym rozwiązaniem będzie również uchylenie szyb, a żeby zabezpieczyć się przed owadami i opadami przydadzą się moskitiery i tzw owiewki osłaniające wlot okna przed deszczem. Z takim zestawem będzie Wam o wiele bardziej komfortowo- nam nieco brakowało tych rzeczy, gdy rano budziliśmy się z odczuciem wilgoci panującej wewnątrz auta. Na szczęście w trakcie dnia mieliśmy prawie zawsze możliwość wygrzania się w słońcu, dzięki czemu nocne niewygody nie doskwierały nam tak bardzo.

Jeśli już mowa o słońcu- koniecznie pamiętajcie o kremie z filtrem i nie zapominajcie o dłoniach, gdy nosicie długi rękaw! Dłonie są narażone na wiatr, wilgoć i słońce, zadbajcie o nie i smarujcie kremem regularnie.

Co nas zaskoczyło?

Skandynawia jest bardzo popularnym kierunkiem podróży, zwłaszcza dla motocyklistów czy vanlifers’ów, i faktycznie kraje północy są świetnie dopasowane do tego rodzaju podróży. Po raz pierwszy ‘zwiedzaliśmy’ okolicę zza szyb samochodu- na dalekich odległościach, w niezamieszkałej okolicy, wśród serpentyn górskich dróg- faktycznie była to dla nas przyjemność.

Obawialiśmy się nieco, że taki sposób oglądania krajobrazów okaże się nudny, jednak w okolicy, która jest bardzo duża, niezbyt zagospodarowana, to właśnie z auta można podziwiać teren wokół, jednocześnie przemieszczając się do swojego miejsca docelowego. Górskie drogi, wbrew wszelkim obawom, okazały się bardzo dobrze utrzymane- w większości gładkie, bez dziur, zwężeń, niebezpiecznych przeszkód czy wyjątkowo wąskich zakrętów. Oczywiście, jazda w terenach górskich musi być dostosowana do warunków- odpowiednia prędkość, uważność. Jednak jest to osiągalne dla każdego kierowcy i nie powinno stanowić problemu.

Infrastruktura drogowa taka jak przydrożne punkty odpoczynku czy toalety jest bardzo rozbudowana, nie trzeba długo szukać, by trafić w takie miejsca. Przed wyjazdem skrupulatnie zapisywaliśmy lokalizacje stacji benzynowych zaznaczonych na mapach google w terenach północnych, powyżej Kiruny w Szwecji oraz w na Lofotach i w północnej Norwegii. Przeczytaliśmy wiele opinii i artykułów mówiących o niedoborze stacji, więc obawiając się, że w którymś momencie zostaniemy z pustym bakiem, pilnowaliśmy ilości paliwa i zerkaliśmy na zapisane stacje, licząc, na ile wystarczą nam zapasy. Okazało się, że w rzeczywistości stacji było znacznie więcej, niż te zaznaczone na mapach google. Zupełnie niepotrzebnie stresowaliśmy się sprawą paliwa, bo naprawdę musielibyśmy się postarać, by dopuścić do sytuacji jego braku. Co kilkadziesiąt kilometrów, w prawie każdej większej miejscowości, spotykaliśmy różne stacje i dystrybutory. Nie wszystkie obsługowe, w większości nie dało się też zatankować LPG, jednak benzyna i diesel były wszędzie dostępne.

Nieco zaskoczyliśmy się również cenami, ponieważ słyszeliśmy straszące opinie o niezwykle wysokich cenach. Rzeczywistość okazała się nieco bardziej przystępna. Mówimy tu o produktach pierwszej potrzeby, spożywczych i higienicznych zakupach niezbędnych do życia. Zarówno podstawowa żywność, jak i zwykłe środki higieniczne kosztowały tylko trochę więcej, niż w Polsce. Bardzo drogie były za to wszelkie restauracje, bary- innymi słowy rozrywki, które można sobie odpuścić, chcąc zaoszczędzić. Jednak gotując samodzielnie, spokojnie można zredukować zapasy zabierane z kraju, jeśli macie czas i ochotę kupować je na miejscu- nie kosztują wcale majątku, jak przyjęło się u nas uważać. Jeśli chodzi o paliwo, to zauważalne były dość duże różnice w cenach na różnych stacjach, warto więc czasem zjechać z głównej drogi i poszukać najtańszej stacji w okolicy.

Opłaty i warunki drogowe

W Szwecji drogi są darmowe, ale już w Norwegii liczyliśmy się z obecnością płatnych dróg, tuneli i przepraw promowych. Wszystkie, przez które przejeżdżaliśmy, były podłączone do systemu epass24, dzięki czemu nie musieliśmy ani razu zatrzymywać się na bramkach czy płacić po drodze. Kamery odczytywały nasz numer rejestracyjny, który zarejestrowaliśmy wcześniej na stronie internetowej, a po czasie otrzymaliśmy faktury do opłacenia. Zaskoczył nas za to czas oczekiwania na fakturę za opłaty drogowe- płatność została pobrana dopiero ok 20 dnia miesiąca następującego po przejeździe! Czyli jeśli jedziecie w czerwcu, to opłata może zostać pobrana dopiero 20 lipca. To wygodne rozwiązanie i odbywa się bez naszego udziału, jeśli wcześniej zarejestrowało się kartę, ale warto pamiętać o tym wydatku, aby nie zaskoczył Was jakiś czas po powrocie. Zaskoczyła nas także w Norwegii ilość tuneli- pojawiały się praktycznie co chwilę. Stan dróg, mimo wymagających warunków atmosferycznych, był naprawdę bardzo dobry- drogi były świetnie utrzymane i bezpieczne, nawet jeśli dosyć wąskie czy kręte.

Po norweskiej stronie granicy turystów było zdecydowanie więcej niż po stronie szwedzkiej. Wielu z nich podróżowało camperami i vanami, a o miejsca na parkingach czy nawet przydrożnych „rest plece” było tu o wiele trudniej. Infrastruktura była jednak dobrze rozwinięta -spora ilość zatoczek, parkingów czy stacji benzynowych, co zazwyczaj pozwalało znaleźć dla siebie miejsce nawet przy większej ilości odwiedzających (i nawet na Lofotach- choć tam było to zdecydowanie trudniejsze).